Sześć tygodni budowy: treść, automat publikacji i flaga od Google
Pierwszy wpis obiecywał, że pokażemy, jak rosną kolejne warstwy. Potem przez sześć tygodni nie było ani słowa. Nie dlatego, że nic się nie działo. Działo się za dużo, żeby o tym pisać na bieżąco. Nadrabiamy.
Treść urosła szybciej niż plan
Od początku czerwca przybyło 14 recenzji książek, 4 artykuły i 24 hasła glosariusza. Do tego 15 odcinków podcastu, po jednym do prawie każdego tekstu. Każda recenzja przechodzi tę samą kontrolę: cytat musi być dosłownym fragmentem egzemplarza z naszej biblioteki, słowo w słowo. Jeśli weryfikacja nie potwierdzi cytatu, tekst nie wychodzi. Wolimy mniej cytatów niż jeden zmyślony.
Automat, który pilnuje, a nie zastępuje
Publikacja przestała być ręczna. Recenzja idzie przez łańcuch: tekst, weryfikacja cytatów, grafiki, podcast, niezależna zimna recenzja, wdrożenie z automatyczną kontrolą na produkcji. Na końcu każdego ogniwa stoi bramka, która może zatrzymać całość. Człowiek podejmuje decyzje, automat egzekwuje standardy. Ta kolejność jest dla nas ważna: odwrotna prowadzi do stron, które publikują szybko i byle co.
Flaga: Google wziął nas za scam
Najciekawsza lekcja przyszła z zewnątrz. Pod koniec czerwca Google Safe Browsing oznaczył stronę jako „wprowadzającą w błąd”. Świeża domena, tematyka rynkowa, zero historii: dla klasyfikatora wyglądaliśmy jak kolejna strona z obietnicami zysku. Ironia jest gruba, bo głównym przesłaniem tego warsztatu jest „nie ufaj obietnicom zysku”.
Sprawdziliśmy wszystko po kolei: każdy adres na stronie, katalog na serwerze, treść. Czysto. Usunęliśmy plik-pozostałość po konfiguracji hostingu, dopisaliśmy politykę prywatności i stronę kontaktową, wysłaliśmy prośbę o ponowną ocenę z uzasadnieniem. Flaga zeszła, indeksacja ruszyła. Wniosek na przyszłość: nowa domena w tematyce finansowej zaczyna z ujemnym kredytem zaufania i trzeba to wkalkulować w plan, zamiast się obrażać na algorytm.
Audyt zamiast czekania
Czas, w którym flaga blokowała widoczność, wykorzystaliśmy na pełny audyt strony: osiem wymiarów, od nagłówków bezpieczeństwa po dostępność, a każde znalezisko sprawdzał niezależny weryfikator z zadaniem obalenia go. Z 57 zgłoszeń przetrwało 28. Większość już naprawiona.
Najważniejszy wniosek nie dotyczy żadnej pojedynczej usterki. Reguła jakości, która nie jest bramką w procesie budowania, po cichu przestaje obowiązywać. Dwa audyty wcześniej przegapiły braki, bo sprawdzały obecność błędów, a nie obecność wymogów. Teraz każda nowa zasada dostaje swój automatyczny test, a jeden z testów sprawdza na starcie samego siebie: podsuwamy mu celowo zepsuty kod i jeśli go nie złapie, blokuje własną bramkę.
Co dalej
Plan na trzeci kwartał: jedna recenzja tygodniowo, kolejne artykuły filarowe o mechanice rynku i rozbudowa glosariusza. Warsztat jest otwarty, proces widać w tym dzienniku.